piątek, 16 listopada 2012

~ . 02. Rozdział Drugi ;)

Niby wszystko wydawało się tak dobrze , ale zawsze coś popsuje nam plany. Ale może najpierw zapoznam was , z zaistniałą sytuacją.

                  Obudził mnie dźwięk mojego sms'a. Nie no  dziękuję bardzo , za taką pobudkę. Dobra , pomijając to. Otworzyłam najpierw jedno oko , potem drugie. Chwyciłam do ręki telefon i odczytałam wiadomość.

" Mała zmiana planów , przyjadę po Ciebie o 15. Do zobaczenia , Harry ; ) . "


Uśmiechnęłam się pod nosem i spojrzałam na wyświetlacz. 11 : 34 , ach , te moje późne wstawanie. Podniosłam się do pozycji siedzącej i wstałam z łóżka , ścieląc je od razu. Weszłam do łazienki , gdzie przemyłam twarz zimną wodą , po chwili weszłam pod prysznic , myjąc swoje ciało jak i włosy. Kiedy wyszłam , owinęłam głowę w ręcznik , wytarłam się i ubrałam bieliznę , potem ubrałam jakieś dresy , bo miałam tylko zjeść śniadanie i powoli przygotowywać się do spotkania z Hazzą. Więc zeszłam po schodach na dół , gdzie zastałam Lexi , krzątającą się po kuchni i przygotowywującą jedzenie. Uśmiechnęłam się pod nosem i pocałowałam ją w policzek.
- Cześć. - uśmiechnęłam się do niej.
- No cześć. Może być na śniadanie jajecznica ?
- Jasne. - odparłam i pomogłam jej przygotować śniadanie. Kiedy skończyłyśmy jeść , zmyłam naczynia.
- Wybierasz się dziś gdzieś ? - spytała.
-Tak , umówiłam się . A co ? - spojrzałam na kobietę.
- Nic , nic. - uśmiechnęła się pod nosem , kiedy zmyłam już talerze , wbiegłam na górę , udałam się do łazienki , rozebrałam się do bielizny i ubrałam swój szlafrok , usiadłam przy szafie , próbując znaleźć jakieś odpowiednie ciuchy , kiedy znalazłam , weszłam do łazienki , gdzie umyłam zęby , po czym ubrałam się w Ten Zestaw . Kiedy tylko byłam gotowa , zrobiłam delikatny makijaż i rozczesałam włosy , na które potem założyłam kapelusz. W mojej garderobie znalazłam jeszcze torebkę. Schowałam do niej portfel , telefon , klucze itp,itd. Kiedy byłam gotowa , spojrzałam na zegarek , 13 : 52 , no to żem się pośpieszyła. Usiadłam przy biurku i dopadłam laptopa. Odpaliłam go , kiedy włączyłam internet , weszłam na Facebooka. Moja przyjaciółka była dostępna , uśmiechnęłam się pod nosem i postanowiłam do niej napisać.
G ( Grace , to ja ) - cześć ; *
A ( Amber ) - czeeeść ; ) może pójdziemy sobie dziś na zakupy o 16 ?
G - nie mogę , idę na randkę z Harrym , tylko proszę mi tu bez zbędnych komentarzy , dobrze ? ; pppp
A - dobrze , dobrze. a wiesz gdzie Cię zabiera ? ; )
G - nie , napisał mi , że to ma być niespodzianka.
A - a o której wychodzisz ? ; ]]
G - o 15 , trochę się pośpieszyłam z przygotowywaniami ; DD
A - oj , znam to x DD
G - a ciebie Louis nigdzie nie zabiera ? ;DD
A - nie , ale za to jutro idę z Niallem do kina ;D
G - coo ? a co z Louisem ?
A - okazało się , że ma dziewczynę , od wczoraj ! Nie jaką Eleanor ; )
G - mhm.
A - ale i tak wolę Nialla ;D jest taki słittaaaśśnnyy : 33
G - dobra spadam , idę coś zjeść.
Wylogowałam się z konta , odwiedziłam jeszcze kilka stron plotkarskich i przekonałam się , że Tomlinson ma dziewczynę. Dobra , zamknęłam laptopa i wyszłam z pokoju zabierając torebkę , którą potem położyłam na stole w salonie. Weszłam do kuchni , gdzie była karteczka na lodówce , zerwałam ją i zaczęłam czytać.

" Grace , Twój tata jest na delegacji , wróci za trzy dni , dowiedziałam się dopiero dzisiaj , tak jak ty teraz. Ja wyszłam do fryzjera , potem idę do mojej znajomej. Piszę Ci to na kartce , bo nie chciałam przeszkaadzać Ci w przygotowaniach do tego spotkania. 

                                 PS. Lexi ; )) "

O , wspaniale . Chata wolna , ale co to mi da ? Spojrzałam na zegar , 14 : 22 . Otworzyłam lodówkę , w której znalazłam czekoladę , wzięłam ją i zaczęłam jeść. Napiłam się jeszcze soku , po czym weszłam na górę i umyłam zęby w łazience , ponownie zeszłam na dół , usiadam na kanapie i włączyłam TV.
Po 30 minutach , usłyszałam klakson , szybko się podniosłam , wyłączyłam TV , zarzuciłam na siebie skórzaną kurtkę , wzięłam torebkę i ubrałam buty , po czym wyszłam przed dom , zakluczając go. Przed mieszkaniem zobaczyłam czarne Volvo . Uśmiechnęłam się pod nosem , kiedy ujrzałam Harrego , opierającego się o jego maskę , była taki seksowny .. dobra , koniec tematu , jaki była Hazza.
- cześć. - odezwał się , po czym otworzył drzwi do auta.
- cześć. - odpowiedziałam i wsiadłam , zaraz po mnie chłopak. jechaliśmy w ciszy, którą postanowiłam przerwać.
- gdzie jedziemy ? - spojrzałam na kierowcę , w tym przypadku na Harre'go.
- niespodzianka. - uśmiechnął się do mnie , po czym skręcił w jakąś uliczkę , kiedy wysiedliśmy , chłopak zaprowadził mnie na jakąś łąkę , gdzie był kosz z przysmakami i rozłożony koc. Super , piknik.Chłopak usiadł na kocu , ja także , uśmiechnęłam się do niego nieśmiało.
- jesteś głodna ? - spytał.
- troszeczkę. - zamrugałam lekko oczami , po czym chłopak wyjął z kosza winogrona , jak kurde w filmach.




                                    Nadal siedzieliśmy na kocu , była 19 , było ciepło , ponieważ jest lato. Lekki powiew wiatru , rozdmuchiwał moje kosmyki włosów , tą ciszę , ale jak piękną przerwał dźwięk mojego telefonu , spojrzałam na chłopaka przepraszającym wzrokiem , po czym odebrałam nie patrząc kto to.
- Dobry wieczór , czy mam przyjemność z Grace Dale ? - odezwał się ktoś po drugiej stronie.
- Tak , a mogę wiedzieć z kim ja mam przyjemność ? - lekko się skrzywiłam.
- Tak , z tej strony Jacek Wrona , muszę panią powiadomić , iż pani matka .. , nie żyje. dzisiaj miała wypadek ...
- słucham ? - powiedziałam z gulą w gardle , wypuściłam telefon z rąk i w moich oczach zaczęły zbierać się łzy , pełno łez , które coraz większym strumykiem skapywały na koc , na moje policzki , dłonie i nogi.
- ej , Grace. co się stało ? - spojrzał na mnie zdezorientowany loczek.
- moja .. moja mama.. - mówiłam to z przeogromną gulą w gardle , dławiąc się łzami.
- nie żyje . - dokończyłam , po czym rozbeczałam się jak mała dziewczynka. chłopak zamiast coś powiedzieć , zamknął mnie w stalowym uścisku , od razu wiedziałam , że to na niego mogę liczyć , tkwiliśmy w takim uścisku , do póki nie usnęłam. bo usnęłam.

                         * Perspektywa Harrego *

Po chwili , na swojej szyi poczułem równy oddech , więc skapnąłem się , że dziewczyna śpi. otuliłem ją kocem , na którym siedzieliśmy , i przewiesiłem ją sobie przez ramię i wziąłem jej telefon do kieszeni. Wsiadłem do samochodu , po czym ułożyłem ją na tylnich siedzeniach. Odpaliłem auto i skierowałem się do mojej i chłopaków willi. kiedy dojechałem , zgasiłem silnik i wziąłem dziewczynę ponownie na ręce. Otworzyłem drzwi i skierowałem się do swojego pokoju , w domu nikogo nie było , no tak. Niall z Zaynem i Perrie w Nandos , Liam , Louis u swoich dziewczyn. Położyłem Gree na swoim łóżku , zdjąłem jej buty i torebkę , którą położyłem na krześle , usiadłem obok niej , odgarnąłem jej kosmyk włosów z czoła . Postanowiłem , że zanim się obudzi , zrobię jej coś do jedzenia , jak i zrobiłem. Zeszedłem na dół do kuchni.

                                  * Perspektywa Grace *

Obudziłam się , przetarłam oczy i doszło do mnie , że nie jestem u siebie , rozejrzałam się , zdjęcia Harrego , Louisa , Liama , Zayna , Nialla. Czyli to pokój Harrego. Ale zaraz potem doszło do mnie też , co się wydarzyło , moja mama zginęła w wypadku , zabolało. To co , że się mną nie interesowała ? Ona mnie wychowała .. to tak bardzo boli. W moich oczach nazbierały się łzy , to co , że chcę być silna ? Nie da się. Przecież straciłam większą cząstkę siebie , osobę , która była mi tak bliska , którą kocham. Ale postanowiłam nie wyjeżdżać z tond , nawet na pogrzeb .. nie chcę patrzeć na tych , którzy nie tak nienawidzą , nie chcę. Wiem , że to dla was dziwne , ale ja wiem , że moja mama mi to wybaczy , przecież jak ja się tam stawię , tam będą jej rodzice , którzy mnie nienawidzą , bo moja rodzicielka zaszła w ciąże w wieku 15 lat , wiem , że oni mnie nie szanują , ale ja ich tak. Takie uczucie , miałam zawsze , wiedziałam to. Kiedy pierwszy raz , ich spotkałam , było okropnie. Ciągle tylko " och córeczko , zmarnowałaś sobie życie ... " sratatata , wstałam i weszłam do łazienki , gdzie przemyłam twarz , zmywając resztki makijażu , wytarłam moją buzię , kiedy wyszłam zastałam Harrego z tacą z jedzeniem. Uśmiechnęłam się lekko.
- Myślałem , że śpisz . Jesteś głodna ? - spojrzał na mnie
- nie , nie śpię jak widać. nawet nie wiesz jak bardzo , ale chodź może na dół , nie chcę tutaj siedzieć. Ubrałam buty i wzięłam torebkę i zeszliśmy na dół , spojrzałam na zegarek , na ścianie , przyozdobionej różnymi zdjęciami , płytami itp. była 21 , usiadłam w salonie na sofie , gdzie obok usiadł lokowaty , z kanapkami.
- proszę. - podał mi talerzyk i sam wziął się za jedzenie. kiedy zjadłam już ostatnią , podziękowałam, chłopak też skończył jeść.
- wiesz .. dziękuję Ci , że zamiast mówić , że wszystko będzie dobrze , mnie przytuliłeś , wtedy tego potrzebowałam. ale ja już nie zawracam Ci głowy , muszę uciekać. - uśmiechnęłam się lekko.
- nie zawracasz , a no i proszę. a właściwie to nie ma za co , może Cię odprowadzę ? - spojrzał na mnie.
- tak , jasne. jeśli chcesz. - podniosłam się z siedzenia i wyszłam z chłopakiem z tej willi.





                                   Leżałam w swoim pokoju , odizolowana od świata , muzyka z mojego laptopa wydobywała ciche dźwięki , ja leżałam na łóżku , wykorzystując kolejną paczkę chusteczek higienicznych . Mój tata i Lexi już o wszystkim wiedzą , próbują do mnie dotrzeć , ale chyba nie rozumieją słów " proszę , zostawcie mnie. teraz potrzebuję spokoju " lub " naprawdę , nie trzeba " . traktują mnie z żalem , z łaską, której nie potrzebuję. potrzebuję teraz Amber , ale ona jest na randce z Niallem , nie będę jej przeszkadać , ale za to piszę sobie coraz częściej z Harrym , który poprawia mi humor , praktycznie zawsze, zbliżyliśmy się do siebie. minął tydzień od naszej randki , już spotkaliśmy się jakieś ok. 4 razy , tak to nie wychodzę z domu , nie tego teraz potrzebuję , potrzebuję kogoś bliskiego , kto będzie mnie wspierał nie słowami , wszystko będzie dobrze , czy pytaniami , czy jest okej. potrzebuję osoby , która mnie przytuli , która poprawi mi humor , tak , że będę potrafiła się śmiać bez wyrzutów sumienia , za to , że nie byłam na pogrzebie matki. taką osobą jest Amber i całe One Direction , oni też mnie wspierają , spotkaliśmy się już wiele razy , jak na ten tydzień , nie jest źle. ale coraz lepiej , teraz wiem , na kogo naprawdę mogę liczyć .




Proszę , oto rozdział 2 , przepraszam , że ta rozmowa Harrego i Grace jest taka sucha , nie umiem pisać takich scen. Następny rozdział pojawi się za jakiś czas , nie wiem dokładnie kiedy , mam nadzieję na chociażby 4 komentarze , to daje mi dalszej otuchy na pisanie tych wszystkich postów. proszę was ; 33

4 komentarze:

  1. WSPANIAŁE , JEDNYM SŁOWEM , WSPAAANIAŁE < 3 Laseczko , to co ,że piszesz tak a nie inaczej rozmowy Grace z Harrym ? Jest fantastycznie ; 33

    OdpowiedzUsuń
  2. Mrach < 3 < LOL > kocham Twoje opowiadaniaa < 3 To drugie też ; 33

    OdpowiedzUsuń
  3. biście, biście, biście !
    Pisz dalej♥

    Buźka;**
    Zapraszam do mnie:
    http://you-re-perfect-to-me.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń